Czas wyboru. Czy przekwalifikowanie po 40 ma sens?

Witajcie,

jak widzicie od dłuższego czasu nic nie pisałem. Nie obiecuję, że się poprawię, bo sam nie wiem jak będzie naprawdę.   Jeżeli jesteście zainteresowani to mam dla Was kilka refleksji i przemyśleń.

Znużenie pracą

Mam już prawie 40 lat. Pracuję w jednym miejscu  już od 16 lat. I wiecie co? Praca zaczyna mnie dołować. Codzienne przychodzenie i wychodzenie to dla mnie męką. Jest to związane m.in. z tym, ze nie nadaję na jednych falach z moim szefostwem, które widzi chyba we mnie tylko człowieka zatrudnionego przez poprzedniego szefa. Czas więc się wycofać, ale zrobię to na moich zasadach. Poniżej przedstawię planowane przeze mnie kierunki rozwoju osobistego, które jak mam nadzieję, pozwolą mi zmienić pracę, robić to co się kocha i nie musieć patrzeć na jakiegokolwiek szefa.

Nauka języków obcych

Wiem, że przy czterdziestce na karku i dzieckiem w domu umysł nie jest już tak chłonny by chłonąć wiedzę, ale też nie ma co się załamywać. Trzeba spróbować. Planuję nauczyć się trzech języków: angielskiego, który rozumiem biernie ale nie znam wielu struktur gramatycznych i zasad. Największe nadzieję wiążę z niemieckim. Znam go najlepiej, a sytuacja w gospodarce niemieckiej jest wyjątkowo obiecująca. Żeby go podszlifować zamierzam ukończyć zaocznie germanistykę. Trzeci język za, który się wziąłem to rumuński, którego się uczę…, żeby pobudzić szare komórki i być może wykorzystać go w celach zawodowych. Na razie znam około 1000 słów rumuńskich i może dogadałbym się w sklepie, czy w restauracji.

Nauka języka… programowania

Tak, pewnie słyszeliście, że młodszy programista javy (junior developer) może zgarniać całkiem przyjemną kasę. Informatyka, była moim hobby od czasów Commodore C64. W liceum ostatecznie zwyciężyła niechęć do matematyki (tu ukłony w stronę mojej nauczycielki:) oraz łatwość przyswajania wiedzy historycznej. Dziś swojego wyboru nieco żałuję. Może warto więc wrócić do zapomnianej pasji? Tak, wiem, programowanie wcale nie jest łatwe. Ale nie o życie bez wysiłku tu idzie, ale o stawianie sobie nowych celów. Ja stawiam na naukę pythona i javy. Co z tego wszystkiego wyjdzie? Zobaczymy. O swoich sukcesach i porażkach będę was informował.

Przekwalifikowanie. Wybierzmy to co lubimy. Czyli kilka słów o karierze freelancera.

Pisanie blogów to zajęcie przyjemne, ale po pewnym czasie może zacząć się nudzić. Zwłaszcza, jeżeli nie zarabiamy na nim zbyt dużo kasy. Dlaczego nie połączyć zatem przyjemnego i pożytecznego? Każdy kto nie może znieść swojego szefa powinienem pomyśleć o byciu freelancerem. Póki co skoncentruję się napisaniu tekstów na blogi i tekstów SEO oraz na tłumaczeniach. Jeżeli będą pozytywne rezultaty, to z całą pewnością nie omieszkam podzielić się nimi z Wami.

5 komentarzy


  1. Bardzo ambitne plany, życzę powodzenia, trzymam kciuki i gratuluje powrotu na bloga po dłuższej nieobecności 🙂

    Odpowiedz

    1. Dzięki owl za komentarz, plany mam rzeczywiście ambitne. Byleby nie skończyło się na słomianym zapale, teraz oglądam sobie Gwiezdne Wojny

      Odpowiedz

  2. mam podobnie ale z czegoś tzreba żyć?fakt można znależć coś lepszego i bedzie lepiej ale może tez być gorzej-ale z rozwagą i małym dreszczem zaryzykowania to będzie dobrze-powodzenia

    Odpowiedz

    1. Dzięki, nie rzucam się na główkę w nieznaną wodę, ale czas wypłynąć z brodzika na nieco głębsze wody. Helpdesk z językiem to zarobki nawet 4-5 tysięcy złotych. Myślę, że warto zaryzykować

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.